środa, 22 grudnia 2010

Podróż do Paryża:

Dzień wylotu. Wstaję jak na mnie b. wcześnie czyli o o5:oo.

Godzine później do drzwi zapukali Kuba i Emilia. Przyszli się pożegnać i odprowadzić na lotnisko. Sebastian prowadził samochod z mamą, Zuzią, Emilią, Kubą i mną. Janek wraz z tatą wieźli walizki. Weszłam do samolotu. Siedziałam obok Seby, naprzeciwko Keshy i Justina Timberlake. Za nami siedzieli rodzice, Zuzia i Jasiu. (Janek i Jasiu to to samo imię.) Chociaż wypytywałam gwiazdki o ich życie w pewnej chwili zasnełam. Jak się obudziłam (zrobiłam to bo Seba próbował mi zapiąć pasy, ponieważ lądowaliśmy) widok był cudowny. Za oknami stali francuscy paparazzi. Nawet lotnisko wygląda tam pięknie! Elegancką taksówką podjechaliśmy pod wille (myślałam, że to hotel, bo nie jestem przyzwyczjona do takich luksusów) i tam jakiś facet w garniturze zaniósł nasze walizki na góre (mówiono mi że to lokaj). Było tam cudownie! Gdyby jeszcze była tam Emilcia z Kubą.... Ale rozpakowałam najważniejszę rzeczy walnełam się na łóżko i na swoim malutkim laptopiku właczyłam skype. Pokazałam moim koffanym przyjaciołom mój pokoik i byli w szoku (co się dziwić ja też !). Jak skończyliśmy była już godzina 22:38, ale i tak nie miałam chęci do spania. Byłam raczej zaciekawiona. Jednak coś mnie skusiło do spania. (A może to ten zapach róż ??) Tak czy inaczej policzyłam barany (miałam telewizor na suficie!) i w końcu usnełam.......

Rano:

Są wakacje. Nie muszę się zrywać z rańca. Jest godzina 12:oo kiedy wstaje. Poznaje tajemnice willi.

Schodzę do kuchni i co widzę ?? A może raczej kogo ?? Code'go Simpsona.!!

(Cody-C: Maja-M: Lokaj-L:)

C: Znowu paparazzi?? Lokaj zabrać mi ją z tąd.!

M: Jaki kurde znowu paparazzi ?!?

C: Ta, ta skoro nie paparazzi to kto były tak nagle w moim domu ??

M: Hmm... Może WSPÓŁLOKATORKA ?!? - Wkurzyłam się!

C: Tak, miała przyjechać jakaś ładna współlokatorka, ale pewnie nie aż tak ładna. - Wyskakuje mi burak na twarzy.

L: Co się stało ser ??

C: Jakiś paparazzi tutaj się wdarł. I gdzie są ci lokatorzy ?

L: To właśnie jedna z nich. Nie jest żadną paparazzi.

C (zawstydzony): Aha.. Dobrze. A to co mówiłem, że nie aż tak ładna no to...

M: Spokojnie. Nie jestem jakąś big fanką która napadnie wszystkich którzy staną jej na drodze do ciebie. Nie żebym cie nie lubiła tylko nie mam na twoim punkcie jakiegoś fioła.

C (z ulgą gdy lokaj poszedł): Ok. Omleta ??

M: Chętnie zjem.


______________________________________________________________________________________________

Kontynuacja nastąpi po śniadaniu. xD

By Nataleczka388

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz